środa, 28 sierpnia 2013

Rozane pozdrowienia....




Cicho tu jakos... Wiem, sa ciekawsze blogi, ladniejsze zdjecia, ale smutno mi, jak widze, ze
malo tu kto zaglada.... Nie pozostaje mi nic innego jak przymknac okiennice i poczekac
na to, az ktos zapuka...








sobota, 24 sierpnia 2013

Male idylle...





Zmeczona sie czuje... I spiaca... Pogoda tez sie zmienila na jesienna... Koniec lata???
A mimo tego duzo we mnie swiatla, mam tez wyostrzone spojrzenie na male idylle dnia
codziennego. Lubie patrzec na drobiazgi, ktore rozweselaja oczy i serce..
Oto jedna z nich, niby niewiele a jednak wystarczajaco duzo, aby sie usmiechnac.
Pieknej niedzieli Wam zycze!










czwartek, 22 sierpnia 2013

Aktywnosci...




...mnie pochlaniaja, dlatego nie mam za duzo energii na pisanie.
Moze w weekend uda mi sie wiecej napisac. 
A jutro piatek... Zycze Wam przyjemnego zakonczenia tygodnia pracy!!!








poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Spokojnej nocy...





Dzisiaj mialam dzien pelen wrazen, jutro powinno ich byc jeszcze troche wiecej,
bo duzo sobie "na talerz nalozylam". Ale nie narzekam, wolny wybor :-)
Nie mam sily pisac a wiec ogranicze sie do zyczen spokojnej nocy, cichych i lagodnych snow
oraz dobrego dnia jutro!!!








niedziela, 18 sierpnia 2013

Wdziecznosc...





Ostatnio pomyslalam sobie, ze jestem za wiele rzeczy/zjawisk wdzieczna.
Bogu, losowi, ludziom... Odczuwam to bardzo pozytywnie i jakos rozswietla mnie
to uczucie od srodka. Staram sie okazac swoja wdziecznosc zawsze i to na tyle, na ile
najlepiej potrafie.
Jednoczesnie nie tyle czekam, zeby mnie byl ktos za cos wdzieczny w jakiejs formie, ile
chcialabym uslyszec echo... Takie slowne, zwyczajne i proste. To dla mnie cala nagroda.

A rozswietlona uczuciem wdziecznosci staram sie oddac z tego swiatla cos komus drugiemu...

Obserwujac zycie widze czesto, ze wdziecznosc ma krotkie nogi, ze sie potyka, ze czesto
nie dochodzi do celu, bo widac znudzila sie jej droga... Albo cel zostal zapomniany jeszcze
przed ruszeniem w droge. Zycie mojej mamy pokazuje wlasnie jak to zamiast wdziecznosci
mozna dostac pustke, obojetnosc, takie zwykle nic, nawet nie zapakowane w pozory.

Nie wiem, czy czyniac cos dobrego w ogole mozna czegokolwiek oczekiwac, ale mysle, ze
sa ludzie, ktorzy polykaja wszystko jak kaczka kluski...
Jakby sie nalezalo, tak normalnie...Tymczasem wydaje mi sie, ze nie wszystko jest oczywiste
i naturalne, ze nie wszystko nalezy sie jak psu miska.

Ludzie sa rozni, kazdy ma pewnie inne spojrzenie na temat, ja tylko sobie tak rozmyslam...
Co jest plynne, co daje sie uchwycic? Co jest w tym wszystkim twarde, co miekkie?
Co zostanie na dluzej, co przecieknie bezpowrotnie przez palce?
Czy wdziecznosc to cos, przynajmniej chwilami realnego, czy tez tak ulotnego, ze sie tego
w ogole nie dostrzega lub nie widzi i nie czuje? Nie wiem...

Jakby nie bylo moge mowic tylko sama za siebie a wiec napisze raz jeszcze. Ciesze sie, ze
czuje w sobie tak duzo wdziecznosci, bo to cos, co  rozswietla moja dusze i podnosi jej
temperature o kilka stopni.
A dzielic bede sie dalej, bo taka jest potrzeba mojego serca.









sobota, 17 sierpnia 2013

Na progu...




Dzisiaj przyjelam na siebie, na okreslony z grubsza czas, zobowiazanie, ktore postawi  na glowie
moj dotychczasowy porzadek rzeczy... Tak wiele sie za tym kryje, takie decyzje nie przychodza
tak sobie jak strzelenie palcami a jednoczesnie jest uczucie, ze tak trzeba, ze tak jest dobrze.
Nie kryje, ze mam tysiace obaw i przemyslen, ale gdyby wszystko bylo latwe i przewidywalne
to nie byloby w zyciu zadnych dylematow.

Wierze, ze to wlasciwa decyzja, mimo wszystkich strachow.








piątek, 16 sierpnia 2013

Zmiany, zmiany...




Ostatnio duzo pisze o zmianach.
Tak jest, w ostatnim okresie marzyly mi sie zmiany i cos mi sie wydaje, ze je zaczynam
telepatycznie przyciagac... Kroi sie cos nowego znowu, ale nie wiem jeszcze czy dojdzie
do skutku. Tak czy inaczej temat do przemyslen mam...
Dzisiaj nie mialam za duzo czasu na photoshopowe igraszki, ale profituje juz z tego, czego
sie ostatnio dowiedzialam. Fascynujace sa te wszystkie mozliwosci!!!
Zaluje bardzo, ze nie umiem fotografowac z pelnia technicznego rozeznania, ale wdzieczna
jestem, ze dla takich "fotograficznych asow" jak ja wymyslone zostaly cyfrowki.
Ale kto wie... Jak zaczne sie robic ambitna to moze i ja kiedys bede sciskac w garsci
aparat z lufa jak Rudy 102...???? Czasami widze takich "wyposazonych" i sama juz nie wiem
czy to jeszcze aparat czy tez juz jakas nieznana bron. To jednak odleglejsze przemyslenia..
Na razie pogrzebie w tym, co mnie interesuje a zmiany sie same pojawia :-))).
Ponizej zdjecie pomaranczowego drzewka, ktore mialo jednoczesnie owoce i kwiaty.
To mnie zawsze fascynowalo, stad tez zdjecie tego motywu, mimo tego, ze od tej strony
sa tylko paki i owoce. Pachnace kwiatki byly z drugiej strony.
Najwazniejsze w tym wszystkim jest to, ze jedno nie wyklucza drugiego i wszystko odbywa
sie w pelnej harmonii. To jest to, co najbardziej lubie!!!!