niedziela, 8 września 2013
Na przełaj...
Jestem tu juz tyle lat, ze czasami lapie sie na tym, iz niektore okreslenia czy wypowiedzi
po polsku wydaja mi sie zabawne. Tak tez jest z dzisiejszym tytulem.
Sens tego tytulu nie jest wcale zabawny, skojarzyl mi sie po pierwsze z dzisiejszym
zdjeciem a niezaleznie od tego z roznymi przemysleniami.
Wydaje mi sie, ze czesto stoje przed dwoma roznymi szczytami i czasami trudno mi sobie
wyobrazic jak mozna w ogole osiagnac te, nieosiagalne na pierwszy rzut oka, szczyty...
Okazuje sie jednak, ze czasami moze znalezc sie jakies nieoczekiwane rozwiazanie,
takie wlasnie na przelaj... I tym sposobem mozna, nieoczekiwanie a ku wielkiej radosci,
mniejszym wysilkiem osiagnac oba szczyty....
Zawsze zaskoczona jestem takimi drogami "na skroty", bo nie mam zbyt dobrego wzroku,
bo nie wszystko widze, bo nie umiem wszystkiego zobaczyc.
Dlatego tez czesto popadam w panike i przestaje wierzyc we wlasne sily i mozliwosci.
Tymczasem okazuje sie, ze czesto nie jestem w stosunku do siebie obiektywna.
Jestem czasami swoim najbardziej zacietym wrogiem i to nie jest smieszne, bo w takich
momentach czuje sie sparalizowana, czasami nawet na bardzo dlugo.
A tu nagle, niewiadomo skad, pojawia sie promyk slonka i przecieram oczy w zdumieniu,
bo nagle zrobilo sie jasno...
To sa zaskakujace momenty, bliskie memu sercu z uwagi na ich sporadycznosc.
Swiat zaczyna wtedynnabierac w moich oczach rumiencow i nagle zaczynym miec aptetyt
na to, aby mimo wszystkich obaw popatrzec w strone drugiego szczytu, bo moze sie uda, bo moze ma to sens. A moze uda sie to nawet latwiej niz myslalam, na przelaj wlasnie...
sobota, 31 sierpnia 2013
środa, 28 sierpnia 2013
Rozane pozdrowienia....
Cicho tu jakos... Wiem, sa ciekawsze blogi, ladniejsze zdjecia, ale smutno mi, jak widze, ze
malo tu kto zaglada.... Nie pozostaje mi nic innego jak przymknac okiennice i poczekac
na to, az ktos zapuka...
sobota, 24 sierpnia 2013
Male idylle...
Zmeczona sie czuje... I spiaca... Pogoda tez sie zmienila na jesienna... Koniec lata???
A mimo tego duzo we mnie swiatla, mam tez wyostrzone spojrzenie na male idylle dnia
codziennego. Lubie patrzec na drobiazgi, ktore rozweselaja oczy i serce..
Oto jedna z nich, niby niewiele a jednak wystarczajaco duzo, aby sie usmiechnac.
Pieknej niedzieli Wam zycze!
czwartek, 22 sierpnia 2013
Aktywnosci...
...mnie pochlaniaja, dlatego nie mam za duzo energii na pisanie.
Moze w weekend uda mi sie wiecej napisac.
A jutro piatek... Zycze Wam przyjemnego zakonczenia tygodnia pracy!!!
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Spokojnej nocy...
Dzisiaj mialam dzien pelen wrazen, jutro powinno ich byc jeszcze troche wiecej,
bo duzo sobie "na talerz nalozylam". Ale nie narzekam, wolny wybor :-)
Nie mam sily pisac a wiec ogranicze sie do zyczen spokojnej nocy, cichych i lagodnych snow
oraz dobrego dnia jutro!!!
niedziela, 18 sierpnia 2013
Wdziecznosc...
Ostatnio pomyslalam sobie, ze jestem za wiele rzeczy/zjawisk wdzieczna.
Bogu, losowi, ludziom... Odczuwam to bardzo pozytywnie i jakos rozswietla mnie
to uczucie od srodka. Staram sie okazac swoja wdziecznosc zawsze i to na tyle, na ile
najlepiej potrafie.
Jednoczesnie nie tyle czekam, zeby mnie byl ktos za cos wdzieczny w jakiejs formie, ile
chcialabym uslyszec echo... Takie slowne, zwyczajne i proste. To dla mnie cala nagroda.
A rozswietlona uczuciem wdziecznosci staram sie oddac z tego swiatla cos komus drugiemu...
Obserwujac zycie widze czesto, ze wdziecznosc ma krotkie nogi, ze sie potyka, ze czesto
nie dochodzi do celu, bo widac znudzila sie jej droga... Albo cel zostal zapomniany jeszcze
przed ruszeniem w droge. Zycie mojej mamy pokazuje wlasnie jak to zamiast wdziecznosci
mozna dostac pustke, obojetnosc, takie zwykle nic, nawet nie zapakowane w pozory.
Nie wiem, czy czyniac cos dobrego w ogole mozna czegokolwiek oczekiwac, ale mysle, ze
sa ludzie, ktorzy polykaja wszystko jak kaczka kluski...
Jakby sie nalezalo, tak normalnie...Tymczasem wydaje mi sie, ze nie wszystko jest oczywiste
i naturalne, ze nie wszystko nalezy sie jak psu miska.
Ludzie sa rozni, kazdy ma pewnie inne spojrzenie na temat, ja tylko sobie tak rozmyslam...
Co jest plynne, co daje sie uchwycic? Co jest w tym wszystkim twarde, co miekkie?
Co zostanie na dluzej, co przecieknie bezpowrotnie przez palce?
Czy wdziecznosc to cos, przynajmniej chwilami realnego, czy tez tak ulotnego, ze sie tego
w ogole nie dostrzega lub nie widzi i nie czuje? Nie wiem...
Jakby nie bylo moge mowic tylko sama za siebie a wiec napisze raz jeszcze. Ciesze sie, ze
czuje w sobie tak duzo wdziecznosci, bo to cos, co rozswietla moja dusze i podnosi jej
temperature o kilka stopni.
A dzielic bede sie dalej, bo taka jest potrzeba mojego serca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






